czwartek, 22 października 2009

Być może wyjdziemy jutro...

Wszystko zależy od wyników jutrzejszych badań - czy możemy pójść do domu i czy w sobotę możemy rozpocząć kolejną turę cytosarów. Okazało się, że jednak w moczu Maciusia nie ma tego świństwa, które podejrzewano (pseudomonas) i w związku z tym nie musimy już dostawać antybiotyku (a to się leczy tylko antybiotykiem dożylnym, w szpitalu) . Natomiast spada morfologia - to niestety efekt działania cytosarów - i jak mówi Pani Doktor - tak musi być. Wczoraj Maciuś miał hemoglobinę 7,1 i musiał dostać krew - po raz kolejny, sama już nie wiem który (piąty, szósty? od początku września). Przed przetoczeniem był biały jak kreda, dzisiaj wygląda już dużo lepiej, wróciły zdrowe kolory. Dobre samopoczucie i energia towarzyszą mu cały czas, sama nie wiem skąd on bierze na to siły. Wczoraj dzielnie zniósł zbiorowe badanie - tzn. wizytę studentów medycyny i kilkakrotne osłuchiwanie, macanie brzuszka, oglądanie gardła. Spytany przez jedną ze studentek - "Maciusiu, ile ty masz latek?" odpowiedział "Dużo".

W ogóle powala mnie ciągle swoimi tekstami. Wychodząc do gabinetu zabiegowego żeby odnieść puste kieliszki po lekach i zamykając łóżeczko, powiedziałam: "Maciusiu, ja tylko odniosę siostrom kieliszki..." a on mi przerwał i powiedział "Tak, tak, bądź grzeczny".

A zasnął dopiero po 22.00. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie lepiej i zaśnie ciut wcześniej ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz