sobota, 31 października 2009

Szpital. Znowu.

Nie dane nam było nacieszyć się wolnością. W nocy ze środy na czwartek Maciuś zagorączkował, zmienił się jego kaszel . Efekt tego wszystkiego jest taki, że leżymy w szpitalu z zapaleniem oskrzeli (na szczęście płuca są czyste). Maciuś dostaje antybiotyk, inhalujemy się (co nie jest łatwe, bo on tego ostatnio nie lubi, oj nie lubi...) i czekamy. Pewnie pobędziemy tu trochę (tydzień? 10 dni? 2 tygodnie?).
Maciek wygląda dobrze, bawi się, ma świetny humor. Do namiętności autobusowej i konikowej doszła jeszcze jedna - zabawa w lekarza. Maciuś leczy swojego przytulankowego kotka, bandażuje i okleja plasterkami autobusy, buduje z klocków lego buteleczki z syropkami (obowiazkowo - ukochany biseptolek :-) ).

I tylko znowu zasnął prawie o 22.00 - dlatego, że spał po południu. Coś czuję, że czas rezygnacjj z poobiedniej drzemki zbliża sie wielkimi krokami. Moje dziecko dorasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz