piątek, 6 listopada 2009

Niespodzianka!


Kompletnie się tego nie spodziewałam - jesteśmy w domu! Kiedy Pani Doktor powiedziała nam rano, że może byśmy sobie poszli do domu (oczywiście jeśli wyniki będą dobre) to pomyślałam, że chyba żartuje. Ale jednak nie. Wyniki okazały się dobre - hemoglobina 10,3, leukocyty 3100 (w tym 900 granulocytów), CRP (czyli wskaźnik stanu zapalnego) ujemne. Płytek tylko 26 tys. - więc przetoczono nam je a potem - do domu! Maciuś bardzo się cieszył - przez całą drogę w samochodzie na każde pytanie ("Maciusiu chcesz chrupki?", "Maciusiu, zobacz, jedzie pociąg", "Zobacz, na moście jest tramwaj" itp. ) odpowiadał "Jedziemy do domku".
A w domu szaleństwo - zabawa, bieganie, śmiech. Gorączkowe wyjmowanie kolejnych zabawek - bo przecież tyle ich jest, o niektórych chyba nawet zdążył Maciuś zapomnieć. Zasnął dopiero o 22, wcześniej kompletnie nie był tym zainteresowany (było tyle ciekawszych rzeczy). Obaj z Kubą męczyli mnie okropnie, żądając śpiewania im kołysanek. Mamy taki zwyczaj, że kiedy chłopcy leżą w łóżkach śpiewam im. Czasem są to ogólnie znane "Był sobie król" (ulubiona Kubusia) czy "Ta Dorotka" (przebój Macka) a czasami urządzają sobie koncert życzeń - tzn. mam śpiewać na "zadany" temat. Maciek najczęściej chce o zwierzątkach ("o koniku", "o słoniu"), Kuba wymyśla rzeczy bardziej skomplikowane. Wszystkie te "kołysanki" wymyślam na gorąco, improwizuję na melodię "Była sobie żabka mała" i bardzo się cieszę, że nie słyszy ich nikt, oprócz moich dzieci (cóż, głos jednak niewyjściowy, a i efekty tego wymyślania bywają różne...). Dzisiaj, po ponad tygodniowym pobycie w szpitalu, zmęczona i niewyspana, liczyłam, że mi odpuszczą to śpiewanie (które skądinąd lubię) albo przynajmniej będzie to coś łatwego. Tymczasem Maciuś mnie zastrzelił - zażądał piosenki "o starym oplu" . Przypomniało mu się, jak kiedyś Kuba wymyślił taki temat (" "o starym oplu vectra, który chciał być nowym modelem") i absolutnie nie dał się przekonać, że może jednak np. o misiu. Wyeksploatowali mnie, naprawdę. Ale są tacy fajni i tak miło patrzeć na nich obu, jak leżą w swoich łóżkach i sobie gadają...(zabawne to bywają rozmowy). Więc jutro znowu będę śpiewać. :)

A do szpitala mamy się zgłosić we wtorek, na oddział dzienny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz