czwartek, 5 listopada 2009

Wenflon - dzień drugi


Znowu jest późno, ja - śpiąca, w pokoju ciemno (cała czwórka dzieci śpi, ich rodzice - również), na korytarzu tez już zgasili światło, więc warunki do pisania średnie. Chcę to jednak zrobić, więc będzie w punktach:
Po pierwsze - ciągle jesteśmy w szpitalu. Maciuś od tygodnia dostaje dożylnie antybiotyk . Czuje się nieźle, ma sporo energii i prawie nie kaszle (a świstów w oskrzelach podobno już nie słychać). Wczoraj miał pobieraną krew na badania, ale nie znam ich wyników - Pani Doktor wczoraj była u nas wcześnie i jeszcze ich nie było a dzisiaj była u nas jej asystentka. Zabiegana ta nasza Doktor, oj zabiegana. Nie mam pojęcia, ile tu zostaniemy i w ogóle jakie są plany co do dalszego leczenia (bo mamy na razie przerwę, Maciuś nawet nie dostaje Mercaptopuryny /doustnej chemii/ ) . Jutro zamierzam wszystkiego się dowiedzieć.

Po drugie - wczoraj , przy co tygodniowej zmianie igły w vascuporcie(czyli w dojściu centralnym) okazało się, że skóra wokół miejsca wkłucia jest zaczerwieniona, wygląda jak stan zapalny. Ranka została obejrzana, opatrzona, ale na razie portu nie można używać. Trzeba było założyć wenflon. Dla Maćka to jest największa trauma, on tego nie znosi. W przeszłości zdarzało nam się, że Maciuś musiał być kłuty po kilka razy - bo nie można było znaleźć odpowiedniej żyły, bo naczynia pękały itp. Dlatego najczęściej jesteśmy klientami sióstr oddziałowych (bo one jak wiadomo kłują najlepiej). Tym razem tez tak było -od razu powiedziałam, że bywa trudno i siostra oddziałowa jednym ukłuciem założyła nam wenflon. Maciuś potwornie się spłakał, potem zasnął, a gdy tylko się obudził obejrzał rączkę i powiedział "Nie bolało. Nie płakałem". Niestety, używanie wenflonu nie jest tak komfortowe jak vascuport - Maciek za każdym razem usiłuje wyrwać rękę pielęgniarce, która akurat podaje mu leki. Musimy jakoś przetrwać, dopóki nie będzie można używać vascuportu.

Po trzecie - miłość do lekarstw trwa. Maciuś codziennie domaga się biseptolu ("dostanę biseptolek") i bardzo się obraża gdy go nie dostaje (a otrzymuje go w poniedziałki, środy i piątki). Uwielbia tez Tantum Verde - próbuje sam go sobie wpsikiwać, wydaje przy tym odgłosy wielkiego zadowolenia, a dzisiaj stwierdził:"To było słodkie. Jak kotlecik".

Po czwarte - dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz