wtorek, 29 grudnia 2009

Bez adrenaliny ani rusz.

Od wczoraj jesteśmy w szpitalu. Po wczorajszych badaniach (morfologia, próby wątrobowe) okazało się, że Maciek może się leczyć, więc o 5 rano podłączono nam kroplówkę. Później było nakłucie lędźwiowe. Tym razem czekaliśmy krótko (co jest istotne, bo trzeba być na czczo, a nie da się tego wytłumaczyć tak małemu, głodnemu i spragnionemu dziecku) ale potem - zaczęło być dziwnie. Najpierw były jakieś wątpliwości, czy Maciek się dobrze wybudził (!), potem okazało się, że w czasie zabiegu musiał być odsysany , bo było za dużo wydzieliny w drogach oddechowych. A kiedy wreszcie się obudził , zaczął bardzo kaszleć - trzeba było zrobić inhalację. Wreszcie - doszedł do siebie, nie musiał już leżeć płasko (po nakłuciu dziecko musi 2 godziny leżeć płasko, ewentualnie na boku, ale z głową w równej linii z kręgosłupem) i mógł jeść (co można robić 2 godziny po narkozie). Po swojej ukochanej zupie wiśniowej (z dokładką) jeszcze chwilę się bawił, układał jakieś puzzle. Potem zażądał wzięcia go na rączki a ja zorientowałam się, że jest bardzo ciepły. Temperatura urosła do 38,6 a Maciek miał dreszcze, gęsią skórkę, lodowate dłonie i stopy. Oczywiście natychmiast badania, pobranie krwi i próbek na posiew. Osłuchowo nic, gardło i jama ustna w porządku. Maciuś zasnął a kiedy się obudził nic nie mówił, nie uśmiechał się nawet , tylko sobie leżał w łóżeczku. Temperatura ostatecznie spadła, humor wrócił, Maciek coś zjadł i wypił, zaczął się bawić. Wynik badania CRP (wskaźnik stanu zapalnego) 0,5 - czyli ujemny. O 21.30 byliśmy jeszcze na konsultacji laryngologicznej - wszystko w porządku. Czyli - nie wiemy nic (czy to wirus, bakteria, reakcja na chemię?) Czekamy do jutra, na wyniki kolejnych badań, powtórkę CRP. Maciuś śpi, ma chłodną główkę i trochę się poci. A ja się denerwuję. Po prostu.

1 komentarz:

  1. Wszystko bedzie dobrze!!!
    Trzymamy kciuki, ze az strach!
    Blazej, Bartek i mama Gosia.

    OdpowiedzUsuń