sobota, 5 grudnia 2009

Mikołaj nas oczywiście odwiedzi...

ale w szpitalu. Będziemy tu jeszcze do poniedziałku, wtorku - jakoś tak. Musimy brać antybiotyk (Tazocin) przez tydzień (zaczęliśmy w niedzielę), w poniedziałek zrobią Maćkowi morfologię i jeśli jej wyniki będą dobre - biopsję szpiku, po której będziemy mogli zacząć kolejny etap leczenia (protokół Mm - czyli najpierw tydzień chemii doustnej w domu a potem dożylnie Metotrexat - pisałam o tym wcześniej).

Maciek czuje się dobrze, ma sporo energii i najchętniej biegałby po korytarzu. Niestety,nie zawsze może - albo jest tam za dużo ludzi (studenci, salowe, rodzice, dzieci, itd.) czyli potencjalnych nosicieli niebezpiecznych wirusów i bakterii albo jest właśnie podłączony do jakiejś kroplówki i w związku z tym "przywiązany" do stojaka. Co prawda istnieją dzieci które są w stanie godzinami spacerować po korytarzu ze stojakiem i nic im się nie przydarza, ale Maciuś do nich nie należy. On robi 3 spokojne kroki, potem nagle zaczyna biec w innym kierunku i ja muszę go łapać, bo przecież jest dren, igła w vascuporcie - a ja oczyma wyobraźni widzę już tą wyrywaną igłę, lejącą się krew... Więc - mało spacerujemy. Wymyślam Maćkowi zabawy w łóżeczku. Ostatnio hitem są wszelkie puzzle, naklejanki i gry w komputerze ( nauczył się korzystać z padu w laptopie - sama nie wiem kiedy). Do wyścigów korytarzowych wrócimy niedługo, bo chyba nie będą nas już podłączać do płynów - Maciek lepiej je i pije (miał z tym problem), chyba nie potrzebuje już wspomagania kroplówkami.

Muszę jeszcze napisać o wynikach ostatniej morfologii - kto wie kiedy znowu takie będą? Ze względu na małą ilość białych krwinek (i granulocytów) Maciek dwa razy dostał Neupogen - to jest lek stymulujący, zwiększający ich produkcję. Efekt jest taki, że tych leukocytów było w piątek 20 tys. (dużo!), a płytek 1mln200tys. (dużo, dużo) (nadprodukcja płytek była związana z przerwą w przyjmowaniu chemii ale też z infekcją ).Pozostałe wyniki też w porządku. Zobaczymy, jakie będą w poniedziałek - bo na pewno spadną.

Właśnie sobie uświadomiłam, że wiem, jakiego Mikołaja zobaczę jutro z samego rana. To będzie siostra, która o 6 rano przyniesie Maćkowi tabletkę - Metronidazol. To musi być wyjątkowe świństwo bo moje dziecko, które czasami podejrzewam o lekomanię, tego brać nie chce (zaciska usta i bardzo, bardzo głośno protestuje).Nie pośpimy - a szkoda (w niedzielę panuje na oddziale miłe rozprężenie, nikt bez potrzeby nie jest budzony zbyt wcześnie). Teraz więc już się położę. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz