czwartek, 31 grudnia 2009

Sylwestrowo

Dziesięć lat temu spędziłam Sylwestra w górach - ze znajomymi, przyjaciółmi, z Robertem (jeszcze nie mężem), w pięknym drewnianym domu, ze śniegiem w ilościach hurtowych, z prawdziwym kuligiem (takim, z którego wraca się z pochodniami), z kolędnikami z prawdziwego zdarzenia, itd.... Wszyscy wspominamy go z rozrzewnieniem i z nadzieją, że może jeszcze kiedyś uda nam się coś podobnego...

W tym roku spędzam ostatni dzień roku w szpitalu. Okno naszego pokoju wychodzi na Trasę Łazienkowską, widać z niego niebo nad Placem Konstytucji, gdzie odbywa się wielka impreza plenerowa. Pojawiają się już pierwsze sztuczne ognie (to ci niecierpliwi). Nic nie słychać, ale w telewizji, którą pozostali rodzice próbują oglądać, widać, co właśnie dzieje się na scenie. Dzieci śpią - wreszcie! - i mamy nadzieję, że nie obudzi ich to, co będzie się działo o północy.

Maciuś w dalszym ciągu czuje się dobrze i jeśli nic się nie wydarzy, jutro pójdziemy do domu.

A ja życzę Wam dobrego, szczęśliwego i zdrowego roku. Nie życzę Wam jakichś szczególnych ekstrawagancji (choć jeśli ktoś ma na nie ochotę, to proszę bardzo!). Życzę Wam, żebyście byli szczęśliwi w Waszej codziennej zwyczajności, bo ona naprawdę jest niezwykła . Uśmiecham się do Was.

Jeszcze przy okazji - bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy oddają krew dla Maćka. Dostaję od Was skany zaświadczeń i za każdym razem wzrusza mnie to i jednocześnie podnosi na duchu. Dziękuję :-)

2 komentarze:

  1. Kasiu, ja tez sie usmiecham do Ciebie i zycze szczesliwego, zdrowego roku. Mysle o Was codziennie i trzymam kciuki za szybki powrot do zdrowia dla Maciusia. Mam nadzieje ze jestescie dzisiaj w domu...
    Duze buziaki.
    Ewelina z rodzina

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłam do Was przez bloga Lenki. Kciuki trzymam i za Maciusia! Bo być dobrze musi i już! Pełne pozytywne myślenie i moc fluidów posyłam! :)
    Małgo

    OdpowiedzUsuń