niedziela, 27 grudnia 2009

Wracamy do rzeczywistości

Święta się skończyły. Było tak, jak miało być - spokojnie, leniwie, domowo. Ciągle staramy się unikać infekcji, więc Maciek nigdzie nie wychodzi i generalnie izolujemy się od ludzi (potencjalnych nosicieli niebezpiecznych wirusów i bakterii). Dlatego właśnie w Święta nie spotkaliśmy się z nikim. Zresztą - nie mamy w Warszawie rodziny (jest daleko stąd), a przyjaciele i znajomi albo wyjechali albo mają dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym (czyli stanowią potencjalne źródło zagrożenia - ja chyba naprawdę mam paranoję, wszędzie widzę niebezpieczeństwa!). Dzisiaj się złamaliśmy i zaprosiliśmy zaprzyjaźnionych sąsiadów (oczywiście najpierw upewniliśmy się, czy są zdrowi). No i było bardzo sympatycznie (choć nie za długo), Kuba bawił się z dawno nie widzianym kolegą, a my mogliśmy porozmawiać zwyczajnie, a nie przez telefon. Nie wiadomo, kiedy znowu nam się to uda, tym bardziej cieszę się tym spotkaniem.

Jutro do szpitala, czeka nas kolejny Metotrexat.

A tak wyglądały nasze Święta:

1 komentarz:

  1. Kasia, to nie paranoja, to onkologiczna rzeczywistość :/.
    Buziaki Świąteczne dla Waszej rodzinki :*

    OdpowiedzUsuń