wtorek, 12 stycznia 2010

Zimowo

Od wczoraj jesteśmy w szpitalu, leczymy się - już trzeci metotrexat. Przyszliśmy do szpitala bez gorączki ale z lekkim katarkiem, który pozostał po infekcji. Obawiałam się, czy wyniki badań będą wystarczająco dobre, żeby rozpocząć leczenie (Maciuś wydawał mi się jakiś blady), ale wszystko było w porządku - hemoglobina 11, a CRP (wskaźnik stanu zapalnego)ujemne. W związku z tym od dzisiaj Maciek ma podłączoną kroplówkę (i będzie ją miał aż do piątku) a rano było nakłucie lędźwiowe (tym razem obyło się bez takich przygód jak ostatnio, na szczęście). Znowu jesteśmy na naszej starej sali, ale bez żadnych znajomych dzieci - ulubiona koleżanka Maciusia, Maja, jest za ścianą. Szkoda, ale do piątku jakoś wytrzymamy.

A na dworze zimowo. Krajobraz za oknem szpitala taki jak pewnie w całej Polsce - śnieg, sople lodu wiszące z dachów, zaspy, wąskie ścieżki zamiast szerokich chodników, nieodśnieżone miejsca parkingowe, itp. Nawet ładnie, ale zdecydowanie bardziej podobałyby mi się takie klimaty gdzieś na łonie natury. Tymczasem jednak zimę i tak oglądam głownie przez szybę, więc...
Zimy doświadczyła za to dość dobitnie babcia, która kolejny raz przyjechała nam pomóc. Wyjechała z Wrocławia w niedzielę pociągiem ok.9 rano. Miała być w Warszawie o 15.12. Była - ale w poniedziałek rano o 5.00. Jechała 20 godzin. Zerwana trakcja spowodowała postój pociągu gdzieś w polu pod Częstochową. PKP oczywiście nie odpowiada za obfite opady śniegu, ale np. mogłoby zadbać o ciepłą herbatę dla pasażerów. Tymczasem nic takiego - mimo obietnic - nie miało miejsca. Więc jeśli wybieracie się gdzieś koleją, to może lepiej poczekać do wiosny?

Jeszcze na koniec krótko o ważnym ostatnio sprzęcie dla Maćka. Jakiś czas temu,w domu, miłym i spokojnym wieczorkiem, zeelektryzował nas krzyk Maciusia :"Gdzie jest moja MAZA?". W głosie miał panikę, maza musiała się znaleźć i to jak najszybciej. Godzinę wypytywaliśmy go, co to jest maza, pokazywaliśmy mu kolejne zabawki, i nic. Sytuacja robiła się trudna, ale na szczęście olśniło mnie - maza to znikopis, taka magnetyczna tablica. Ostatnio Maciuś wszędzie ją ze sobą nosi. W szpitalu też jest z nami. Dzisiaj co prawda się zepsuła, ale od razu kupiliśmy drugą. Ciekawe, jak długo potrwa to zauroczenie...

1 komentarz:

  1. Kochani. Wszystko bedzie dobrze. W grupie sila modlitwy. Godzina 15.00- Godzina Milosierdzia, o tej Godzinie Bog nie odmawia niczego Proszacym Go duszom. Pozdrawiam i zycze duzo wiary, nadzieji i milosci: reszta przyjdzie sama, zdrowie takze...

    OdpowiedzUsuń