piątek, 22 stycznia 2010

Smutno

Trudny, dziwny dzień...

Ciągle jesteśmy w szpitalu. Maciuś ma się lepiej, chociaż ciągle kiepsko je i pije. Znowu dostał wór żywnościowy (dożylne "jedzonko"), ale tak czy inaczej powoli dochodzi do siebie. Wpadł w szał kolorowania i rysowania, wykańcza kolorowanki  i nasze kredki w tempie ekspresowym (oczywiście z pomocą mamusi). Bawi się słowami. Dzisiaj wymyślił, że "mleko jest z pieczarni" (skrót myślowy - bo chleb z piekarni a mleko z mleczarni), powtarzał to przez cały dzień zaśmiewając się przy tym od ucha do ucha. Wieczorem zażądał kąpieli (mimo że chciałam mu ją darować), a później w łóżeczku powiedział: "Dziękuję że mnie wykąpałaś". I oczywiście musiała być bajka - tym razem o Maciusiu który poszedł do lasu po jagódki dla mamusi. Maciuś jest cudny i taki kochany. I po prostu jest.

Po prostu jest.


Tak smutno... W nocy odeszli Sebastian i Tomek. Sebastian był od pewnego czasu na OIOM-ie, Tomek leżał na onkologii. Brak mi słów, żeby ...

Wybaczcie, dziś już niczego nie napiszę...

3 komentarze:

  1. Smutno i niesprawiedliwie, że takie dzieci odchodzą .... Dobrze, ze Maciuś ma się lepiej. Cały czas trzymamy kciuki. Pozdrawiamy ciepło w te mrozy.
    E.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze być mamą takiego bystrego i ślicznego chłopczyka:) Zaciskam kciuki za Maciusia z całej siły, na pewno będzie dobrze! Życzę wytrwałości i pogody ducha mimo wszystko. Pozdrawiam serdecznie. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem z Wami...myślę o Was i przesyłam moc ZDROWEJ energii dla Maciusia!

    OdpowiedzUsuń