wtorek, 26 stycznia 2010

Szpital - cd.

Rotawirus  już za nami, ale niestety ciągle tkwimy w szpitalu. Maćkowi podskoczyły wyniki "wątrobowe" (i to dość sporo) więc nie możemy pójść do domu. Nie możemy też zacząć kolejnej chemii (ostatniego metotrexatu!). Na razie Maciuś dostaje leki doustne (ukochany Hepatil i Essentiale Forte) i raz dziennie - dożylne. Robią mu też badania. Na razie wykluczono WZW (!), Pani Doktor chce też sprawdzić, czy nie zaatakował Maćka jakiś inny wirus.Stan na dzień dzisiejszy jest jednak taki, że nie wiemy o co chodzi. Czekamy.

Maciuś jest w znakomitej formie, ma dobry humor, dużo energii i niezły apetyt - je prawie cały czas, jak na sterydach (ale tylko rzeczy lekkostrawne). Podobno musi sobie odbudować to, co stracił przez rotawirusa. Jada nawet szynkę - i to z własnej woli (a nawet - ze szczerej chęci!). Śmieje się, próbuje żartować, energia buzuje. Dzisiaj wyszłam na chwilę do kuchni a Maciusia zostawiłam w łóżeczku z kredkami i kolorowanką. Gdy wróciłam spytałam :"I co synku, kolorujesz?", na co usłyszałam :"Nie mamusiu, ja tylko udaję, że koloruję".  Zostałam też ugryziona w rękę - Maciuś zniecierpliwił się długim wywiadem, jakiego musiałam udzielić zdającemu u nas egzamin studentowi medycyny (starał się biedak i był bardzo dociekliwy, zadał mi chyba setkę pytań) i w pewnym momencie po prostu mnie capnął ząbkami. W ten sposób domagał się wzięcia na rączki i popatrzenia  na niego - i cel osiągnął.

A ja znowu się denerwuję i nie mogę przestać myśleć o tej wątrobie. Miejmy nadzieję, że to tylko taka konsekwencja rotawirusa i za chwilę, za momencik wszystko jakoś się uspokoi.

2 komentarze:

  1. a ty kiedyś śpisz? nie martw się wszystko będzie dobrze:)ewa

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia, bedzie dobrze, zobaczysz.
    Mysle o Was, trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń