wtorek, 2 lutego 2010

Stan ciągłego zawieszenia

Ciągle jesteśmy w szpitalu. Transaminazy opadły, co znaczy że z wątrobą już prawie dobrze. Ale....
W nocy z niedzieli na poniedziałek pojawiła się temperatura (38 st.), potem - aż do teraz nie wróciła, ale...
Wczorajsze CRP (wskaźnik stanu zapalnego) było podwyższone, niby nie widać u Maćka żadnej infekcji, ale...
Przy wymienianiu igły w vascuporcie okazało się, że miejsce ukłucia jest mocno zaczerwienione,niby nic się nie sączy, ale...
Pobrano krew na posiew i czekamy teraz na wyniki (a portu nie można używać, jakby co, to trzeba będzie założyć Maciusiowi wenflon - będzie płacz...) . Czekamy też ciągle na wyniki badania w kierunku cytomegalii - jeszcze ich nie ma. Czyli cały czas czekamy. Była szansa na rozpoczęcie czwartego, ostatniego Metotrexatu w czwartek lub piątek - ale zaczynam w to wątpić.
Siedzimy tu zapuszkowani, a końca nie widać. Pocieszające jest tylko to, że Maciuś dobrze się czuje, jest pogodny i uśmiechnięty, choć bywa też znudzony i rozdrażniony. I czasami pyta, kiedy pójdziemy do domku. A ja nie wiem już, co mu odpowiadać.

Bo w domu jest po prostu dobrze. Bardzo chciałabym tam być. I żebyśmy znowu byli razem.

Poniżej kilka zaległych zdjęć - "męskie" rozrywki Kuby i Maćka. I jeszcze zimowy Kubuś.


 
 
 

 


2 komentarze:

  1. Fajne chłopaki :) Życzymy szybkiego powrotu do domu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne te Wasze Szkrabiki! Dorota i Tomek

    OdpowiedzUsuń