czwartek, 4 marca 2010

Biedny mały teletubiś

Zaczęło się. Sterydy działają, a efekt ich działania jest powalający. Na razie jest tak, jakby ktoś nam podmienił dziecko. W jeden dzień z pogodnego, wesołego, aktywnego i żywego Maciek zmienił się w smutnego, marudnego, płaczącego i apatycznego chłopczyka. Cały dzień chodzi za mną lub ze mną, chce być na rączkach, przytulać się. Bardzo marudzi, krótko koncentruje się na zabawie, potrzebuje mojej ciągłej obecności. Jest zmęczony i senny . Najczęściej sam nie wie czego chce. Właściwie cały dzień na mnie wisi - dosłownie. To ja go muszę myć, przewijać, ubierać, "obsługiwać" (full service)  - Maciek nie pozwala na to nawet tacie (do tej pory nie było z tym problemu). Mało tego, wstyd mi się przyznać ale wchodzi za mną nawet do łazienki, a jeśli zamknę drzwi na klucz, to wpada w histerię. Dzisiaj wyszłam na chwilę, żeby wyrzucić śmieci i zrobić szybkie zakupy. Maciek był w domu z Robertem i Kubą. Nie było mnie jakieś 15-20 minut, nie wzięłam ze sobą komórki. Kiedy wracając otworzyłam drzwi w przedpokoju prawie weszłam na Maciusia -  stał tam  i czekał, zapłakany, jęczący, z misiem w jednej rączce a kocykiem w drugiej.  Samej zachciało mi się płakać, wyglądał jak kupka nieszczęścia. Robert próbował go przytulać, nosić, zagadywać, ale nic nie skutkowało. Właśnie dlatego w najbliższym czasie nigdzie się nie wybieram bez Maćka - nie chcę, żeby znowu tak płakał.

Apatyczność, senność i zmęczenie Maćka dzisiaj bardzo mnie przestraszyły. On ostatnio sypiał raz dziennie a uśpienie go wymagało pewnych zabiegów i do łatwych nie należało. Czasami w ogóle nie zasypiał w dzień. Dzisiaj natomiast zasnął o 10 rano, i to w pół słowa, bez ostrzeżenia.W ogóle wydawał mi się aż nadto senny.  Zadzwoniłam do naszej Pani Doktor a ona kazała nam przyjechać do szpitala, na oddział dzienny. Okazało się - na szczęście - że wszystko jest dobrze. Morfologia prawidłowa (13,8 tys. białych,  388 tys. płytek,  10,8 tys. granulocytów,  hemoglobina 13,2), transaminazy w porządku, glukoza i inne wyniki ok. Jednym słowem Maciek po prostu tak reaguje na te sterydy.  

Jeśli chodzi o apetyt, Maciuś na razie nie je dużo więcej niż zwykle (ale on właściwie zawsze ma dobry apetyt), za to często zmienia zdanie co do tego, co bedzie jadł (prawie jak ciążowe zachcianki - jogurt, po kilku łyżeczkach stwierdza że może jednak chlebek, za momencik, po kilku gryzkach jajo , itd). Poza tym jeśli jest głodny, to jedzenie musi być już, natychmiast - nie jest w stanie czekać, płacze i powtarza non stop "coś do jedzenia, coś do jedzenia" (tak mówił dzisiaj, czekając na leniwe kluseczki - robię je ekspresowo, w 5 minut, ale to i tak za długo o 5 minut).

Jednym słowem, zapowiada się wesoło... Jestem piekielnie zmęczona, wyczerpana ciągłą dyspozycyjnością i tym niezastąpieniem. Bolą mnie plecy - Maciuś waży jakieś 14,5 kg a ja go sporo trzymam na rękach. Na szczęście w niedzielę przyjeżdża babcia, więc będzie trochę łatwiej, odciąży mnie choćby w obowiązkach domowych (jeśli Maciek ciągle będzie taki przyssany do mnie).

Spytacie - no dobrze, dlaczego teletubiś? Kilka dni temu, jeszcze w erze przedsterydowej, Maciuś jedząc kolację, uśmiechnięty, radosny powiedział nagle: "Jak dorosnę, zostanę teletubisiem. Czerwonym". Taki był cudnie rozmarzony...

(Tak w ogóle , to on właściwie nie ogląda   Teletubisiów, widział może ze dwa odcinki, i jakąś pluszową zabawkę u znajomego dziecka, i to dawno temu! Wrażenie musiało być jednak piorunujące jeśli pozostawiło takie niezatarte wrażenie...)


Jeśli nic się (tfu, tfu)  nie wydarzy, to do szpitala w poniedziałek.

3 komentarze:

  1. Chciałabym ci napisać coś odkrywczego i błyskotliwego bo ile można " trzymaj się" itp ale sama wiesz że mamy was głęboko w sercu i to co teraz przeżywacie głęboko nas dotyka, będzie na pewno dobrze, Maciuś jest ślicznym i silnym chłopcem i ma wspaniałych rodziców :)ewa

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma Pani wspaniałego synka cudownego...życzę mu zdrówka duzo i by wszystko było dobrze.A Pani duzo sily i wiary ,że bedzie dobrze,Ja wierze ze będzie dobrze.Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasia, nie martw się. Ta senność to norma. Lena potrafiła zejść z krzesełka po zjedzeniu obiadu, położyć się na podłodze i... zasnąć. Byłam przerażona - myślałam, że jej cukier spada.
    Poza tym leżała całymi dniami na kanapie i nie mówiła NIC.
    Na szczęście to mija, choć ciągnie się jeszcze nawet do 2 tygodni po odstawieniu sterydów.
    Siły Ci/Wam życzę. Buziak dla Maćka

    OdpowiedzUsuń