sobota, 27 marca 2010

"Coś innego do jedzenia"

Ta zdanie będzie mi się chyba śnić po nocach. Apetyt Maciusia jest niezaspokajalny. W dalszym ciągu jest na diecie lekkostrawnej i niskotłuszczowej i tego, co może jeść (zwłaszcza w warunkach szpitalnych) jest niewiele. A on ciągle chce "coś innego do jedzenia". Jego zapał jest na szczęście większy niż możliwości - robię mu kaszkę, on zjada 4 łyżeczki, potem żąda makaronu, konsumuje odrobinę, chce mięska, gryzie raz, itd. Właściwie cały czas biegam do kuchni i do lodówki, ewentualnie stoję na korytarzu i patrzę, "czy pani nie wiezie obiadu / śniadanka /kolacyjki" - w chwilach głodu i rozpaczliwej ochoty na kolejny posiłek , np. na zupę o 6 rano Maciuś wysłuchuje moich tłumaczeń, że pani  jeszcze nie przywiozła i trzeba poczekać ale systematycznie mnie wygania  żebym to sprawdziła. No więc stoję jak ten kołek i patrzę. A inni rodzice jeszcze śpią...

Zachowanie Maćka jest coraz bardziej "maćkowe" - mniej płacze, zdarza się uśmiech, bawi się trochę (dzisiaj lepiliśmy z plasteliny), oglądał bajki w komputerze (sam o to poprosił). Mówi coraz więcej i wyraźniej. Powiedział mi dzisiaj, że mnie kocha. Udało mi się nawet wyjść ze szpitala na dłuższą chwilę, na spacer i obiad. Maciek był w tym czasie z tatą. Początkowo protestował ale w końcu się uspokoił i kiedy wróciłam zastałam go w dobrym humorze bawiącego się z tatą w plastelinowy sklep warzywny. To wszystko chyba świadczy o tym, że odpuszczają mu trochę sterydy i coraz bardziej przypomina dziecko, jakim był przed miesiącem, przed Dexametazonem.

To, co mnie w tej chwili niepokoi, to sprawność Maćka. Ciągle nie jest w stanie sam usiąść, w nocy przewraca się tylko z pleców na boki i z powrotem, nie może stać - nóżki składają mu się jak jakiejś zabawce. Lekarze mówią, że tak może być, że jest osłabiony, nie jadł i leżał a dodatkowo brał sterydy. Mówią, że wszystko wróci do normy. Słyszałam to samo od znajomej mamy, jej dziecko też to przechodziło. Ale jakoś się martwię. Te nóżki są takie chudziutkie, wiotkie...A Maciuś wygląda na kompletnie bezbronnego  kiedy tak leży w łóżeczku i czeka, żebym pomogła mu usiąść...

Aha, a ostatniej nocy spał spokojnie i nie jadł. Obudził się co prawda o 4 rano i zażądał czegoś do jedzenia, ale kiedy po przewinięciu go poszłam wyrzucić pieluchę i umyć ręce - zasnął.  Oby tak dalej.

2 komentarze:

  1. ciesze sie tak bardzo mocno ,że Maciuś już nabiera sił :) napewno już niedlugo stanie na nózki i bedzie biegał :) wirze .Pozdrawiam Cie Kasiu i buziaki dla Twoje wspanialego synka .iwona32

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieje ze dzisiejsza noc bedzie równiez spokojna i odpoczniesz choć troszkę.A Mały z każdym dniem będzie silniejszy

    OdpowiedzUsuń