czwartek, 25 marca 2010

Leczymy się

Powoli, powoli leczymy się. Maciuś przyjmuje kolejne leki, wygląda i czuje się lepiej. Schudł (ma takie cieniutkie nóżki...) i ciągle jest słaby. Trzeba mu pomagać przy siadaniu, ale gdy już siedzi to się nie przewraca. Nie ma siły  stać, gdy stawiam go na chwilę w łóżeczku, chwieje się, nóżki się uginają. Spał dzisiaj tylko raz, nie wygląda już na permanentnie sennego. Wyniki - enzymy trzustkowe niższe, morfologia znowu trochę spada (płytki ze 100 tys. na 50 tys., krwinki białe - poniżej 1tys.). Badają nas codziennie, jutro też będą, więc zobaczymy jak to się dalej rozwinie.
Właściwie ten post mógłby być zatytułowany "Maciej w nastroju nieprzysiadalnym" ewentualnie - "dzień pod psem". Maciuś dużą część dnia przepłakał. Od rana chciał jeść ("coś z lodówki, coś z lodówki"), upominał się o to chyba ze 2 godziny, właściwie obudził się z takim żądaniem na ustach. Płakał, jęczał,  a ja nie mogłam zrobić nic oprócz przytulania. Dostaliśmy bowiem zgodę na zjedzenie tylko kleiku ryżowego. Maciuś początkowo się cieszył, ale po spróbowaniu jednej łyżeczki zorientował się, że to nie jest kaszka, jaką zwykle jada. Więc płakał, bo chciał inną (bananową). Pani doktor zlitowała się i pozwoliła na tą jego ulubiona kaszkę (oczywiście cieniutką, na wodzie) - a on zaczął mówić że jej nie chce. I płakać oczywiście. Ostatecznie zjadł jej trochę, ale przed każdą łyżeczką mówił, że nie zje tej kaszki, po czym posłusznie otwierał usta. Płakał jeszcze na temat jedzenia wiele razy. Właściwie non stop. Uspokoił się dopiero po południu, kiedy okazało się, że może dostać biszkopta, kromeczkę białej bułki, ugotowany ryż, kurczaka. Oczywiście nie wszystko naraz i w ilościach zdecydowanie symbolicznych. Początkowo był przeszczęśliwy potem jednak zaczął płakać, bo chciał więcej. Dopiero kiedy zjadł odrobinę kolacji uspokoił się, wyciszył, położył w łóżeczku i zasnął. Śpi spokojnie. (Oczywiście ja, matka - paranoiczka, zdążyłam już podejrzliwie go obejrzeć - bo może to dziwne, że tak nagle zasnął, bo może ma bladą skórę i niższą hemoglobinę, bo może zjadł jednak za dużo i będzie wymiotować.....itd.)

Maciuś zachowuje się tak, jak było do tej pory  na sterydach. Pocieszam się, że to objaw poprawy - wrócił do siebie sprzed  szpitala. Cóż z tego, że płacze i marudzi. To przejściowe. A sterydów dostaje coraz mniejsze dawki, jest więc szansa, że niedługo Maciuś znowu będzie sobą.


Musiałam przerwać pisanie, synek obudził się z płaczem i zażądał jedzenia (jego po prostu strasznie ssie - nie jadł i nie pił przez 4 dni, a przez kolejne 2 dostawał symboliczne ilości). Akurat przechodziła dyżurna Pani Doktor i pozwoliła na 2 chrupki kukurydziane. Pomogło. Śpi.



Pomyłka. Ocknął się po 5 minutach. Znowu płacz, powtarzanie "jeszcze coś do jedzenia,jeszcze coś do jedzenia...." , histeria. Uległam. Znowu 2 chrupki i 1 mały biszkopcik. A potem od nowa - spazmatyczne "coś do jedzenia, coś do jedzenia....", krzyczenie, płakanie...Nie myślcie, że głodzę dziecko. Przy problemach z trzustką dietę rozszerza się powoli, stopniowo, nie wolno jeść zbyt dużo , zwłaszcza że to jego drugi dzień jedzenia (a wczoraj był tylko kleik). Histeryzował tak bardzo, ze siostra przyniosła mu Hydroksyzynę na uspokojenie. Walczył z nią ale w końcu poległ. Śpi. Pytanie - o której się obudzi i co będzie chciał zjeść. Cóż, długa jest noc, jak było w jakiejś piosence. Życzcie mi cierpliwości.

6 komentarzy:

  1. Kasiu ? jak minęła noc ?Jak Maciuś ?życzę Tobie cierpilwości,wiem i wierze ,że wszystko bedzie dobrze,że Macius będzie ZDROWY...wierze .pozdrawiam.iwona32

    OdpowiedzUsuń
  2. Cierpliwości mamusiu Maciusia , będzie dobrze bo musi być , buziaczki dla was obojga.Wiola nieznajoma

    OdpowiedzUsuń
  3. trzeba to przetrzymać a potem wszystko pewnie wróci do "normy",trzymam kciuki i wierzę że dacie radę.pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. o jaką cierpliwość ty prosisz, dla mnie to ty już jesteś święta
    jest coraz lepiej i będzie jeszcze i jeszcze i jeszcze lepiej aż do całkowitego wyleczenia, ja w to wierzę i tego wam życzę z głębi serca:) ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Spokojnej nocy to z całą pewnością a cierpliwości Ci nie zabraknie,dbaj o siebie bo musisz mieć siłę dla Maciusia i dla Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, życzymy Wam, aby Pani Doktor pozwalała na coraz więcej jedzonka. Całujemy Was mocno i pozdrawiamy też Roberta, Kubusia i Twoją Mamę - Oni też są bardzo dzielni.
    Dorota i Tomek

    OdpowiedzUsuń