niedziela, 14 marca 2010

Niestety, znowu szpital

Połowa marca, za oknem bajkowy zimowy pejzaż a my - znowu na starych śmieciach. Maciuś dostał dzisiaj biegunki, dziwnej, bardzo wodnistej. Raz zwymiotował,  kilka razy odnosiłam też wrażenie, że ma odruch wymiotny. Jest słaby, zmęczony, śpiący. I właśnie dlatego musieliśmy  wrócić do szpitala. Na razie nie za bardzo wiadomo, co się dzieje, czy to jakiś wirus czy może reakcja na sterydy lub chemię. Jutro pewnie coś się już wyjaśni. Teraz Maciek śpi i dostaje płyny. I musimy czekać.

Swoją drogą, cud jakiś że znalazło się miejsce na naszym oddziale a nie na żadnej endokrynologii czy kardiologii. Szpital znowu oblężony, w izbie przyjęć kolejka. Pierwszy raz spotkaliśmy się tam dzisiaj z sytuacją, że rodzice chorych dzieci byli oburzeni że możemy wejść poza kolejnością (dzieci onkologiczne i hematologiczne mają takie prawo, taka informacja znajduje się na drzwiach gabinetu lekarskiego). Jeden z ojców spytał, niby dlaczego nasze dziecko może wejść pierwsze, co ono takiego  ma. Gdy usłyszał od Roberta, że raka, uciszył się. Ale drugi  od razu stwierdził, że przecież nasz syn już ma tą chorobę, to już wiadome, a ich dziecko też przecież może być z zagrożeniem życia, a tu ciągle ktoś wchodzi poza kolejnością, albo ktoś przywieziony przez pogotowie, albo my... Przykra sytuacja. Wiadomo, wszyscy rodzice chcą jak najlepiej dla swoich dzieci, szpitale są takie jakie są, a w trudnych chwilach po prostu ponoszą nas nerwy, ale jakoś mi przykro po prostu.

4 komentarze:

  1. Kasia, pisz szybko co u Was, bo się niepokoję... :/.
    Mam nadzieję, ze to tylko wynik leczenia, że nic się Wam nie przyplątało...
    I pewnie, ze Rybkę mu zrobię - jeno muszę niebieską skarpetę skądś wytrzasnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak to czasem bywa z tymi emocjami. Gdybysmy wszyscy umieli je kontrolowac zylo by sie nam z pewnoscia latwiej.Ale co tam to wszystko niewazne, najwazniejsze aby Macius poczul sie lepiej i szybko mogl czekac w normalnej kolejce w szpitalu i zeby juz nigdy nie byl uprzywilejowany. Tego sobie wszyscy zyczmy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ania, chcemy Rybkę, baaaardzo prosimy! Co prawda entuzjazm Maćka ostatnio objawia się głównie w sytuacjach, kiedy konsumuje, ale niedługo (mam nadzieję)wrócimy do normalnego stanu ducha i miłości do wszystkiego, co ma płetwy. A wtedy Rybka będzie jak znalazł:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też tego sobie życzę - żeby moje dziecko już nigdy nie było uprzywilejowane w żadnej kolejce do żadnego szpitala...

    OdpowiedzUsuń