piątek, 16 kwietnia 2010

Dom!

Wyszliśmy!

W nagrodę za dobre wyniki dostaliśmy czerwoną chemię (Doxorubicynę), czyli zaliczyliśmy kolejny element przerwanego przez powikłania drugiego protokołu. Powinniśmy byli dostać jeszcze Winkrystynę, ale Pani Doktor zdecydowała się z niej zrezygnować - właśnie po tej chemii Maciek  przestał chodzić i siadać (to się nazywa polineuropatia). 
Tym sposobem został nam jeszcze Endoxan (na który trzeba położyć się w szpitalu na 24 godziny) i dwa cykle Cytosarów (każdy z nich to 4 dni codziennych kroplówek, mam nadzieję, że uda się je zrealizować na oddziale dziennym). Takie są plany. Mam nadzieję, że ten krótki (w założeniu ) czas jakoś przetrwamy, w dobrym zdrowiu i przy znośnych wynikach  (one oczywiście będą spadały, ale może już nie do samego dna...).

Maciuś jest bardzo szczęśliwy, cieszy się domem, zapomnianymi zabawkami, bratem (rozpłakał się, kiedy po przyjściu do domu okazało się, że Kubuś jest jeszcze w szkole - tak bardzo chciał się z nim przywitać). Je, pije - lepiej niż w szpitalu. Próbuje cały czas chodzić, gdy się zmęczy raczkuje, cały czas jest w ruchu. Jeszcze ciągle walczy z grawitacją, kilka razy usiadł na pupie, ale się nie zniechęca i wcale nie chce być noszony czy trzymany na kolanach. Zachowuje się tak, jak przed sterydami - jest uśmiechnięty i radosny. Przypomniał sobie, że uwielbia się kąpać i szalał dzisiaj w "kąpielce wodowej". Kuba też się cieszy. Gdy Maciek brał Dexametazon, przestał mówić, bawić się i nie był partnerem do jakiejkolwiek zabawy. Teraz znowu jest sobą i Kubusia to cieszy. Sprawdził Maćka - przyniósł jakąś ulotkę, na której są postacie z filmu "Ben10" i wypytywał o ich imiona. Okazało się, że Maciuś wszystko dobrze pamięta i  Kuba odetchnął z ulgą - on chyba też tęsknił za bratem...

Do szpitala mamy się zgłosić za tydzień (oby nic nie zmusiło nas do tego wcześniej!).

A teraz będziemy się weekendować (usłyszałam to słowo u jakiegoś dziecka i bardzo mi się spodobało) tzn. lenić, cieszyć, odpoczywać. To nie będzie weekend do końca beztroski, bo to przecież czas żałoby, wielkiego pożegnania, refleksji...Ale będziemy po prostu cieszyć się sobą i dziećmi. W obliczu rozstań ostatecznych i po naszych ostatnich szpitalnych doświadczeniach takie bycie razem ma dla mnie jeszcze większą wartość (a przecież zawsze było ważne!).

Do przyszłego tygodnia. I niech nas nie zasypie pył wulkaniczny.

7 komentarzy:

  1. Hip Hip HUUURA Cieszymy się ogromnie razem z Wami z powrotu do domku!

    OdpowiedzUsuń
  2. rany, aż mnie przeszedł dreszcz tyle pozytywnych emocji w tej wiadomości :))) strasznie się za Was cieszę! rozkoszujcie się domem, spokojem i sobą nawzajem :) udanego weekendowania się ;)
    ania

    OdpowiedzUsuń
  3. tak się cieszę ...aż czytać nie mogłam przez łzy...takiej właśnie radosci Wam życzę [i sobie]całuski ...mama Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj jak super! Wspaniała to wiadomość. Życzymy Wam miłego weekendowania się.
    Dorota. Tomek, Zuzia, Małgosia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko radosnych dni i miłego "weekendowania", pozdrowienia dla stęsknionych braci i uściski dla Ciebie
    Ania K.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech w Waszym DOMU zawsze bedzie wiosna!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiosna za oknem i wiosna w Waszym domu, tego Wam z całego serca życzymy, całuski dla Ciebie i chłopaków- ewa

    OdpowiedzUsuń