piątek, 9 kwietnia 2010

Witajcie po przerwie

Nie pisałam ostatnio. Nie odbierałam telefonów od przyjaciół i rodziny  i do nikogo nie dzwoniłam.Właściwie ciągle boję się coś napisać, bo a nuż zapeszę, wykraczę... Wybaczcie. Mieliśmy koszmarne Święta - oczywiście w szpitalu. Ostatni post zakończyłam tym, że Maciek ma temperaturę. Miał ją przez ponad 2 doby. Trudna do zbicia, powracała po godzinie, półtorej. Jeden z lekarzy dyżurnych mówił, że być może to FUO (nie mylić z UFO - fever of unknown origin, czyli gorączka niewiadomego pochodzenia). W niedzielę wielkanocną okazało się jednak, że ta gorączka ma swoje źródło i są nim ogniska zapalne w płucach. Maciek kaszlał od tygodnia, był ciągle osłuchiwany, ale wszystko było ok. Po prostu odkrztuszał zalegającą wydzielinę. Przy bardzo niskich wynikach (600 leukocytów, 0 granulocytów, mało płytek, niska hemoglobina ) czyli obniżonej odporności niewiele trzeba, żeby powstał stan zapalny.I pewnie stąd to wszystko.

Rodzice dzieci białaczkowych wiedzą, jak piekielnie, śmiertelnie niebezpieczne bywa zapalenie płuc. Ja też wiem. Znałam dzieci, którym nie udało się z tym uporać. Nie potrafię napisać, jak bardzo się bałam. Właściwie ciągle jeszcze się boję, mimo że jest  lepiej.

Maciuś dostaje 4 różne antybiotyki (Klacid, Netromycynę, Meronem, Abelcet) i całą masę innych leków. Miał 2 transfuzje krwi. Dwa razy dostał Neupogen - lek stymulujący odbudowę białych krwinek. I chyba jest lepiej. Nie ma gorączki. CRP spadło (choć nie wiem, jakie było dzisiaj). Osłuchowo z płucami jest lepiej,  choć musimy się jeszcze inhalować lekami wziewnymi. Mamy  przy łóżku pulsoksymetr i co jakiś czas sprawdzamy parametry, tzn. tętno i saturację (są w porządku). Maciuś próbuje się trochę bawić, rysuje, przykleja naklejki. Ciągle nie chodzi i nie siada sam, ale pracuje nad tym pani fizjoterapeutka i ja. Kompletnie nie chce jeść i pić, więc dostaje żywienie pozajelitowe. Nastrój ma zmienny - chwilami śmieje się po maciusiowemu, jest miły, usmiechnięty, a za moment zaczyna marudzić.

Chyba powoli, powolutku,  robi się lepiej. Już pisząc to zdanie boję się, że zapeszę, że wydarzy się znowu coś koszmarnego...Dlatego po prostu, z całą siłą trzymajcie za nas kciuki. Bardzo nam tego trzeba. Bo jeszcze trochę tu pobędziemy.

Aha, i wybaczcie jeśli znowu nie odbiorę jakiegoś telefonu. Jestem zmęczona fizycznie i zmaltretowana psychicznie. Nie zawsze mam siłę i ochotę rozmawiać.

10 komentarzy:

  1. Bardzo trzymam kciuki, trzymałam za Lenkę teraz za Maciusia, wierzę, że to już ostatnia prosta, pozdrawiam, Kaśka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Kasiu, kciuki są trzymane nieustannie, modlę się za Was wszystkich gorąco i jakoś mam przeczucie, że wszystko się wkrótce ułoży. Czekamy na dalsze informacje, oby były pomyślne. pozdrawiam i przesyłam tyle dobrej energii ile to możliwe! ania

    OdpowiedzUsuń
  3. dorotka,rafal,kubus,tosia10 kwietnia 2010 07:14

    dobrze wiesz, że nie ma innej możliwości, będzie lepiej! kciuki trzymamy moooocnoooo, buziaki przesyłamy, a wy dzielnie się trzymajcie!

    OdpowiedzUsuń
  4. będzie dobrze ,przechodziliśmy to samo....wiem jak się czujesz....serdecznie ściskam kochani...Dorota mama Gabrielka

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że stan Maciusia powoli się stabilizuje. Bądź silna wszystko będzie dobrze, wciąż o was myślimy i mocno Was Pozdrawiamy. ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymamy bardzo bardzo mocno kciuki i myślimy o Was cieplutko...przesyłamy buziaczki i moc pozytywnej energii...Maciuś jesteś silny i napewno wyjdziesz z tego obronną ręką...będzie dobrze...pozdrawiam Aldona

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu, jesteśmy z Wami myślami nieustannie. Leukocyty też już pewnie wzrosły - powinno być lepiej :)
    Całus dla Maciusia

    OdpowiedzUsuń
  8. Mamusiu Maciusia, cała nasza rodzina (mama, tata i mały Oskarek) trzymamy mocno ściśnięte kciuki i przesyłamy lawine dobrych mysli. Mama Oskarka

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasiu, Maciusiu, my również dołączamy swoje mocno zaciśnięte kciuki.
    Dorota, Tomek, Zuzia, Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  10. my też mocno trzymamy kciuki za Maciusia i wspieramy na ile tylko się da - dzielna Mamo trzymaj się ciepło

    OdpowiedzUsuń