piątek, 30 kwietnia 2010

Znowu pod górkę

Nie udało nam się dotrwać w domu do niedzieli, kiedy to planowo mieliśmy stawić się na rozpoczęcie kolejnej tury leczenia.  Pojawiły się jakieś wymioty ( być może jako efekt działania cytosarów) i musieliśmy przyjechać do szpitala. Maciuś ma dobry  humor, i mimo tego że chwilami dość ostro wymiotował  ciągle domaga się czegoś do jedzenia. Jego wyniki też nie są najgorsze, chociaż widać w nich tendencję spadkową - hemoglobina 8,5 (pan doktor zamówił już krew, pewnie jutro lub pojutrze dojrzejemy do toczenia),  krwinki białe 1,1 tys., w tym 500 granulocytów.  CRP jest ujemne, czyli nie ma stanu zapalnego. Natomiast wątróbka znowu szaleje, transaminazy skoczyły tym razem do 400. Znowu musimy dostawać Hepa Merz w kroplówce i na pewno nie rozpoczniemy w niedzielę ostatniego cyklu cytosarów. Wszystko się oczywiście wydłuży. A szkoda. Bo naprawdę serdecznie mamy dosyć.

Do domu - być może jutro, po badaniach i nawodnieniu. A potem codzienne kroplówki.

Tak w ogóle to dziś są moje imieniny. Życzę sobie z tej okazji, żeby wiosna jeszcze przez pewien czas była taka piękna jak teraz i żeby Maciusiowa wątróbka doszła wreszcie do siebie. Żebyśmy mogli wreszcie zakończyć tą chemię (To jeszcze tylko cztery dni!)
                                                                                                                                                                                                                                                                       

4 komentarze:

  1. Kasieńko kochana...cztery dni..i koniec!!!w dniu Twego święta przesyłam Ci wszystkie wspaniałości świata a Ty wybierz z nich te ,które przyniosą Ci szczęście....i Maciusiowi-duuuużo zdrówka.Dorota[mama Gabrysia]

    OdpowiedzUsuń
  2. Załamałam się jak zaczęłam czytać! Rany, ale macie pod górkę! :(((
    Wiem jak fatalnie się czujesz i wyobrażam sobie jak musiałaś się rozczarować. Ale te wymioty to raczej na pewno Cytosar w połączeniu z wątrobowymi. Ale wiesz, ze muszą je zbić do 200? Przynajmniej tak jest przy chemii doustnej. I pewnie podadzą Cytosar, a tego już się nie przerywa - jedziecie do KOŃCA!!!
    Trzymam za Was kciukasy - wyjdźcie wreszcie z tego szpitala!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu, Maciusiu! Życzymy Wam, aby wątróbka szybko wyzdrowiała, abyście wkrótce wyszli i mogli cieszyć się wiosną, aby Wam słoneczko świeciło. Dorota, Tomek, Zuzia i Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymajcie się Kochani, aby jak najszybciej do domu, mocno trzymamy za Maciusia:) ewa

    OdpowiedzUsuń