sobota, 8 maja 2010

Dziś - domowo

Po raz pierwszy od dwóch tygodni nie pojechaliśmy dzisiaj do szpitala - nie musieliśmy. Jutro nie będzie już tak dobrze, ale dziś było całkiem, całkiem. Maciuś i Kuba wyżywali się twórczo budując z klocków lego wszystko co im tylko przyszło do głowy - dinozaury, zoo, autobusy, wieże, uderzatory (wynalazek Kuby), granaty, bomby, stoliki, rekina młota, itp... Nieźle się bawili, choć bywało i miło i ostro jednocześnie - Kuba jakimś dziwnym trafem zawsze chce się bawić tym, co Maciuś ma w ręce. Udało nam się wyjść na spacer, niezbyt długi co prawda, ale zawsze to coś.

Jutro znowu do szpitala. Rozpoczynamy - tak! - drugą turę cytosarów. Wątróbka trochę się uspokoiła , transaminazy spadły (choć ciągle jeszcze nie są w normie). Wyniki są wystarczające, żeby rozpocząć leczenie. Przed nami więc cztery dni codziennych  wizyt w szpitalu, w poniedziałek dodatkowo nakłucie.

Moje prawie już permanentne zmęczenie przejawia się tym, że nie mam siły i inwencji do pisania, wybaczcie. Dobranoc, miłej niedzieli.

3 komentarze:

  1. No to w czwartek FINITO!!! :)
    Robimy bibę na oddziale? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że wszystko idzie ku dobremu:) Perspektywa zbliżającego się zakończenia jest bardzo miła,trzymam kciuki!!! pozdrawiamy.ewa

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, super i jeszcze raz super.Tak dalej kochani

    OdpowiedzUsuń