niedziela, 23 maja 2010

Dzisiaj króciutko

Udało się, jesteśmy w domu. Wyszliśmy w czwartek, choć wyniki Maćka znowu spadły - np. leukocytów 1,7 tys. (w poniedziałek było 3,5 tys.) a granulocytów 0,6 tys. (było 2,3 tys.) - czyli znowu nie najlepsza odporność. Na szczęście spadło CRP - do 0,6 , czyli norma (brak infekcji).

Maciek czuje się znakomicie, szaleje w domu z babcią.  Na topie ciągle są dinozaury - rysowane, kolorowane, oglądane, czytane...

Ma  ogromny apetyt, ciągle chodzi za mną powtarzając "daj coś, daj coś, do jedzenia". Całymi dniami bawi się klockami Lego i zwierzatkami, jest radosny i szczęśliwy.




Chłopcy nawet nie walczą jakoś specjalnie, choć nie nazwałabym tego braterską zgodą. Kuba regularnie zabiera Maćkowi to, czym on się właśnie bawi, a Maciuś ostro się z bratem kłóci - "powiedziałem że nie", "to moje", itp. Czyli - norma. W prawie idealnej zgodzie za to pomagają składać naszą kanapę - mają pretekst, żeby w niej , jak to mówią, "odpocząć".


Jutro jedziemy do szpitala, na oddział dzienny, na badania. Od ich wyników zależy czy możemy rozpocząć chemię podtrzymującą. W związku z tym musimy wcześnie wstać  ( a ja jakoś nie potrafię wcześniej się położyć) - nie wiadomo jak będzie się  jeździć po Warszawie w ten powodziowy czas.

A powódź obserwujemy z okien. Widok mamy niezły - 9 piętro w bloku na Tarchominie. Z ulgą muszę stwierdzić, że wał wytrzymał i mam nadzieję, że kiedy się jutro obudzę, będzie tak samo. Poniżej fotki wielkiej wody:


3 komentarze:

  1. haaa wiedziałam, że się uda:) chłopaki wyglądają super, a pomysł z 'odpoczywaniem' wyjątkowo przypadł mi do gustu ;) strasznie się za Was cieszę! pozdrawiam dzielnych rodziców i tulę ślicznych chłopaków!

    OdpowiedzUsuń
  2. i koniec!!!BRAWO!!!pozdrawiam serdecznie. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasia, mam nadzieję, że teraz już będzie z górki.
    Całusy dla Maćka :*

    OdpowiedzUsuń