środa, 28 lipca 2010

Byliśmy na wakacjach!

Co prawda nie nad morzem, jak co roku, ale zawsze to coś. Agroturystyka jakieś 80 km od Warszawy, w lesie. Chłopcy sporą część dnia spędzali na dworze  pluskając się w baseniku , bawiąc w piaskownicy, biegając, zbierając szyszki i robiąc całą masę innych fascynujących rzeczy. Trochę też zwiedzaliśmy (bo lubimy)- gdy na zewnątrz jest upał rzędu 35 st. C najbardziej komfortowo (czytaj - chłodno) jest w klimatyzowanym samochodzie, którym można pojechać np. do puszczy. Poza tym - brak zasięgu, zero rozmów telefonicznych, brak internetu, fantastyczne jedzenie (ech, te wszystkie powidełka pani Basi, grzybki marynowane, miód z okolicznej pasieki.... i inne cuda) , kompletne lenistwo . Fajnie było. Jedyny minus - owady. Muchy, komary kompletnie nie reagujące na żadne odstraszacze - chłopcy wrócili pogryzieni, a jako alergicy reagują na ukąszenia sporymi czerwonymi śladami. Cóż, taka jest cena wakacji na wsi. Ale za to ile nowych, bezcennych doświadczeń. Maciuś odkrył np. że jabłka rosną na drzewie ("myślałem, że obiera się je ze skórki i bierze z koszyczka a one rosną na drzewie"). Cóż, moje kochane wyedukowane dzieciątko znające więcej gatunków rekinów i wielorybów niż ja, nie wie tego, czego najlepiej uczyć się doświadczając - ten rok w szpitalu pozbawił go jednak wielu rzeczy, m.in. możliwości poznawania, eksperymentowania, uczenia się...Ale nadrobimy to. Z nawiązką. Poniżej - kilka zdjęć  z wyjazdu:


Wróciliśmy do domu w niedzielę a już w poniedziałek musieliśmy być w szpitalu na nakłuciu. Maciek zniósł je bardzo dzielnie - jednak to inne znieczulenie jest fantastyczne, on po prostu 2 godziny po zabiegu śpi, nie szaleje, nie płacze, nie krzyczy. Jeśli chodzi o wyniki, są w miarę w porządku. Leukocytów jest 2,2 tys. , sporo płytek, hemoglobina 11,2. Transaminazy niby w porządku, ale są dwucyfrowe i raczej blisko górnej granicy normy, więc nie rozstajemy się z Hepatilem. Maciek dostaje 100% dawki chemii. Jest w dobrej formie, ciągle ma ochotę do zabawy, uśmiecha się, wygląda dość zdrowo.

Teraz planujemy jeszcze drugą część urlopu - chcemy wyjechać na kolejny tydzień, gdzieś indziej. Mam nadzieję, że się uda.

4 komentarze:

  1. Kasiu, fajnie Was zobaczyc na zdjeciach, chlopcy szczesliwi, rozbiegani. Tak trzymac! Byliscie w fantastycznym miejscu - tak przynajmniej wnioskuje z opisu i zdjec ktore zamiescilas.
    Zycze udanej drugiej czesci urlopu!
    sciskam - Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  2. Hello!
    A gdzie byliście? Bo ja nieustająco zbieram bazę :)
    Fajne fotki - widać, ze odpoczywaliście :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ania, byliśmy w okolicach Makowa Mazowieckiego. Nie wszystko było tam idealne, ale bawiliśmy się dobrze i generalnie byliśmy zadowoleni. Chłopcy też, a o to głównie nam chodziło.
    Wyślę Ci szczegóły na maila. Ja też mam taką bazę danych :-), żeby jeszcze tylko można było częściej wyjeżdżać na wakacje....

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniałe wakacje :) Macius jak rośnie zmienia sie :) slicznie wygląda, wszyscy tworzycie piękną rodzinkę. Życzę Wam wszystkiego najlepszego :) Iwona32

    OdpowiedzUsuń