środa, 4 sierpnia 2010

Połowa wakacji za nami.

Niestety. Wiem, szklanka może być w połowie pusta albo w połowie pełna, ale w przypadku wakacji jakoś trudno mi myśleć, że jeszcze połowa przed nami.... Tym bardziej, że chyba jednak nie uda nam się wyjechać. Żal mi głównie ze względu na chłopców - mało mają atrakcji tego lata. Oczywiście są większe nieszczęścia, ale...

A we wrześniu Kubuś pójdzie do pierwszej klasy. Mój mały - duży chłopczyk...

Tymczasem próbujemy coś jednak robić, żeby nie było nudno. Zdjęcia poniżej.


 Poniedziałkowe wyniki badań - w normie Maćkowej. Bez szaleństw, ale nie najgorzej. Transaminazy jak zwykle dwucyfrowe, w górnych granicach normy. Samopoczucie dobre, energii sporo. Chłopcy czasami szaleją, tak bardzo, że ciężko ich okiełznać. Bawią się dziwacznie, ale to w końcu ich sprawy. Ostatnio Maciuś w trakcie spaceru, trzymając mnie za rękę i obserwując - oczywiście - autobusy, powiedział nagle "Ja jestem mięsko a ty będziesz widelcem, dobrze?". Zatkało mnie . Wtedy Maciuś dodał : "Bawiłem się tak z Kubusiem". Cóż. Proste, zwyczajne, chłopięce zabawy.

Jeszcze na koniec widok z naszego okna. Poezja ....


 .....i proza. Jak w życiu, chciałoby się dodać, choć to takie banalne stwierdzenie...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz