niedziela, 12 września 2010

Zaczęło się.

Jesień. Pierwsze katarki, kaszelki. Pewnie to efekt pogody - trochę kapryśnej, chwilami deszczowej, wietrznej, potem znów dość ciepłej... Kuba na razie trzyma się dzielnie ale Maciek ma jakiś katarek, trochę pokasłuje - na razie to nic poważnego, mam nadzieję, że nie rozwinie się coś więcej. Jutro zrobimy morfologię, zobaczymy jak tam Maćka leukocyty, czy ma czym walczyć, czy nie.

Kuba został dumnym pierwszoklasistą i z wielką chęcią codziennie chodzi do szkoły. Ma ciężki plecak, nową (fajną, jak twierdzi) panią i oprócz starych kolegów z zerówki również kilku nowych. Jednego zna jeszcze z przedszkola i teraz usiedli w jednej ławce. Kubuś właśnie skończył 7 lat, wypadły mu dwie górne jedynki  a kolejne się ruszają.Wygląda coraz doroślej (mimo tego szczerbatego uśmiechu) ale ciągle domaga się odwiedzin Wróżki Zębuszki. Nie jestem pewna czy aż tak bardzo w nią wierzy, może to po prostu czysta ekonomia (1 ząb = 5pln)...

Maciek nie poszedł w tym roku do przedszkola (może w przyszłym...), ale w jego życiu też nastąpiły zmiany - pożegnaliśmy małe łóżeczko. Chłopcy dostali łóżko piętrowe. Maciuś śpi na dole ("tu jest moje mieszkanko"). Przed spaniem chłopaki leżą w swoich łóżkach i rozmawiają/pokrzykują w stylu: "hej tam na dole", "hej na górze".

Coraz częściej wychodzimy z domu. Chciałabym napisać, że żyjemy prawie normalnie, ale oczywiście boję się, że zapeszę... W mojej wyobraźni ciągle jakieś zasieki...Ale pracuję nad nimi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz