sobota, 30 października 2010

Jesiennie

Tak długiej przerwy w pisaniu chyba jeszcze nie było. Cóż, po prostu nie daję rady, nie wyrabiam się. Żyjemy sobie właściwie prawie całkiem normalnie - spacerki, szkoła Kuby, cotygodniowe badania Maciusia, zwyczajne domowe czynności, itd. I tylko nie wiem czy to jesień, czy może ciągle jeszcze nie doszłam do siebie po tym koszmarnym roku, ale jakoś trudniej mi ogarniać naszą codzienną rzeczywistość.  Mam wrażenie, że ciągle zostaje mi coś do zrobienia - np. prasowanie, ono nigdy nie ma końca. I nie wyrabiam po prostu, nie mam siły na pisanie. Ale dobrze, dobrze, użalam się tutaj nad sobą, moja koleżanka Dorota powiedziałaby, że się starzeję, i już, i nie ma się co doszukiwać jakichś innych przyczyn. :-) No właśnie, do rzeczy.

Maciek ma się dobrze, wyniki utrzymują się we względnej normie (tzn. są właściwe dla tego etapu leczenia). Wątróbka ciągle faluje - transaminazy czasem prawie w normie, czasem powyżej, na szczęście nie były wyższe niż 220. Teraz też są podwyższone (198 i 81) - Maciuś bierze 50 % chemii w osłonie Hepatilu i Essentiale Forte. Za nami piąte, przedostatnie nakłucie, a w najbliższy czwartek mamy wizytę kontrolną na oddziale dziennym.

Na razie bez większych infekcji - zdarzyło się  jedynie jakieś zapalenie spojówek (Maćkowi odrosły długie i gęste rzęsy, które podwijają się do wnętrza oka, on to ciągle pocierał i stan zapalny gotowy) i infekcja bakteryjna, która właściwie nie dawała objawów i z którą Maciuś dał sobie radę sam (wydawało mi się, że on jest jakiś inny i po wizycie u pediatry, który niczego nie mógł stwierdzić, zrobiłam badania - CRP było podwyższone, tak samo liczba leukocytów i granulocytów; z upływem czasu Maciek  funkcjonował jednak coraz lepiej i wyniki szybko się poprawiły). Kuba na razie też jest zdrowy, i niech tak zostanie, nie chcemy infekcji.

Tymczasem - Maciek skończył 3 latka! Mógł zdmuchnąć świeczkę z cyferką 3 (i zrobił to naprawdę wiele razy...). W ubiegłym roku nie miał takiej szansy - był w szpitalu. Fantastycznie było patrzeć na niego teraz - tak się cieszył tym tortem !(którego notabene niespecjalnie mógł jeść - wątróbka właśnie szalała i musiał być na diecie)

Maciuś jest więc trzylatkiem. Bardzo lubi towarzystwo innych - coraz częściej domaga się czyjejś obecności w zabawie, mówi, że chciałby chodzić do przedszkola. Cóż, spróbujemy wiosną, znam takie fajne niepubliczne przedszkole, może udałoby się chociaż na 2-3 godziny dziennie...

Jeszcze kilka zdjęć - chłopcy pomagają składać swoje wymarzone łóżko oraz tenże mebel w całej okazałości:



I jeszcze ostatnia niedziela - jesienny BUW:

5 komentarzy:

  1. Fajne chłopaki :) Pozdrawiamy serdecznie i życzymy samych "normalnych" dni, miesięcy i lat :)
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  2. pozdrawiam Was serdecznie,przesyłam całuski...u nas też normalnie..a normalnie ,to znaczy b.dobrze...i tej normalności Wam życzę!!!Dorota mama Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  3. uff, jak się cieszę z tej wiadomości :) jestem pod wrażeniem! Maciuś wygląda przecudnie, kojarzy mi się z moim 2letnim chrześniakiem:) pozdrowienia dla całej rodziny
    ania

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Dobrze od Was wreszcie usłyszeć! Buziaki urodzinowe dla Maciusia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo zdrówka dla dzielnego Młodego :) (Spóźnione ale szczere!)

    OdpowiedzUsuń