wtorek, 23 listopada 2010

STAŁO SIĘ !

Szóste (ostatnie!)  nakłucie za nami. Wszystko poszło jak należy, Maciek dobrze zniósł znieczulenie (zdarzało się wcześniej, że kiepsko na nie reagował). Świetnie bawił się z innymi dziećmi na oddziale i oczywiście niespecjalnie chciał wracać do domu.
Nie dostaliśmy tym razem kolejnego skierowania na oddział dzienny ale - do przyszpitalnej poradni (wreszcie!). Na 10 stycznia! Strasznie długa przerwa, aż trudno ją sobie wyobrazić. Czeka nas co prawda jeszcze jeden pobyt w szpitalu - doba - ale tym razem na chirurgii. Pani Doktor planuje wyjęcie vascuportu, czyli dojścia centralnego. To musi być zrobione przez chirurga, na sali operacyjnej. Nie znam jeszcze terminu tego zabiegu, ale chyba w grudniu. Jejku, a pamiętam kiedy Maćkowi to zakładano... Ponad rok temu....

Tymczasem zbliżają się Święta. Chłopcy bardzo to przeżywają, ekscytują się spodziewaną wizytą Świętego Mikołaja. Namiętnie oglądają katalogi z ofertą świąteczną supermarketów i sklepów dziecięcych (ostatnio jakoś ich dużo w gazetach, w poczcie). Zaczęli tworzyć listy do Mikołaja.  Kuba ciągle jest niezdecydowany (bakugany?  teleskop z mikroskopem? laboratorium kosmitów? a może coś innego?) a Maciuś od kilku tygodni niezmiennie  marzy o torach dla Tomka (ostatnia miłość naszego młodszego dziecka - Tomek i inne użyteczne lokomotywy z wyspy Sodor). Średnio co drugi dzień oglądamy film o Kajtusiu, który czeka na Boże Narodzenie (domaga się tego Kuba). Robiliśmy już nawet obrazki z aniołkami, bombkami, bałwankami, które mają być elementami kartek świątecznych. Bardzo się ci moi mali faceci cieszą tym, że choinka, światełka, bombeczki, prezenty, pierniczki....Ja też się cieszę. W tym roku pewnie wyjedziemy (taki mamy plan - choć ja się oczywiście trochę boję, bo to daleko, a odkąd Maciek zachorował wyjeżdżaliśmy nie dalej niż 150 km od Warszawy, a teraz będzie zdecydowanie dalej... ale chyba trzeba się przełamać...) i mam nadzieję, że Święta będą zupełnie inne niż te ubiegłoroczne. Co ja wypisuję - oczywiście, że będą inne. BĘDĄ.

Mam tylko nadzieję, że na choince starczy miejsca na te wszystkie ozdoby, które chłopcy planują zrobić :-)

2 komentarze:

  1. możecie się podzielić częścią ozdób, na pewno będzie dużo chętnych (JA!) ;) strasznie strasznie się cieszę, taka dobra wiadomość na koniec tego dnia:) pozdrawiam serdecznie,
    ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia, super wieści! Powodzenia z vascuportem! Przypomniałaś mi o Mikołajkach - ja oczywiście w lesie :/

    OdpowiedzUsuń