niedziela, 19 grudnia 2010

Do trzech razy sztuka

Cóż. Znowu się nie udało. Zostaliśmy przyjęci do szpitala, na chirurgię, zrobiono nam badania (wyniki były w porządku), spędziliśmy tam noc (ja w śpiworze na gołej podłodze - było fantastycznie...). Tak jak chyba we wszystkich salach szpitalnych jest tam okropnie sucho - wysychają usta, nos, gardło, grzejniki są bardzo gorące ale od okien ciągnie chłodem. Już wieczorem Maciuś leciutko pokasływał  - myślałam, że to wynika z suchości powietrza,  w nocy spał spokojnie, ale rano zaczął kaszleć. Najbardziej po przebudzeniu, ale później trochę też. W gardle zauważono trochę spływającej wydzieliny - i dlatego nie zrobili nam zabiegu. Maciek nie miał żadnych innych objawów, gorączki, kataru. Czuł i czuje się świetnie. Po przepłukaniu portu wróciliśmy do domu. Inhalujemy się (znowu Pulmicort). Maciek kaszle naprawdę niewiele, nie rozwinęła się żadna infekcja.  Cóż, on tak po prostu ma - kaszle.

A może on ma po prostu alergię na szpital? To by wszystko tłumaczyło...

Następnym razem mam zadzwonić do szpitala w styczniu. Do trzech razy sztuka. Trzymajcie kciuki.

Maćkowa wątróbka wróciła prawie do normy (pewnie do czasu, bo poziom transaminaz jednak ciągle faluje). Jest sporo białych krwinek - 4 tys. Nawet trochę mnie to przestraszyło (że może jednak za dużo), ale Pani Doktor się tym nie zmartwiła, a żeby nie męczyć wątroby kazała dawać 100 % dawki chemii (przy takiej ilości białych powinno być 150%).

Męczący był ten grudzień. Przez dwa tygodnie byliśmy bez Roberta, w tym czasie wypadały nasze wizyty w szpitalu, w przychodni, dodatkowo zrobiło się mroźnie i nie mogłam wychodzić z Maćkiem na tak długo, jak bym chciała. Wymagało to wszystko przemyślanej organizacji, logistyki i -  mimo pomocy rodziny (przyjeżdżających do nas z daleka brata, teścia ), zaprzyjaźnionych sąsiadów  - jestem zmęczona. Fajnie, że Święta tuż, tuż... Chcę już wyjechać. Aha, jeszcze chyba nigdy nie żałowałam tak bardzo, że jednak nie jeżdżę samochodem. Ułatwiłoby mi to wszystko, i to bardzo.

Mamy już choinkę, i pierniczki.






Czekamy na Święta.Jeszcze tylko Kuba musi wyjść z przeziębienia, które go dopadło (kaszle, kicha), musimy odbyć wizyty w przychodni (Kuba i Maciek - kontrolnie), zrobić Maćkowi badania, obejrzeć jasełka w klasie Kubusia (o ile dojdzie do siebie)....A potem będziemy mogli jechać...

 

3 komentarze:

  1. szkoda z tym portem...ale ważne że wszystko ok..ale macie pięknie,jak nastrojowo...serdecznie ściskamy..wszyscy od Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też Was wszystkich pozdrawiam Dorota, specjalne całusy dla Gabrysia :-) Wesołych Świąt (wreszcie domowych !)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wesołych Świąt dla całej rodziny ...zdrówka przedewszystkim i miłosci .Buziaki dla chłopców sa wspaniali.Iwona32

    OdpowiedzUsuń