piątek, 10 grudnia 2010

Nie udało się, ale....

.... może uda się w następnym tygodniu ? Jednak kaszel Maćka (naprawdę nieszczególnie nasilony) okazał się być przeszkodą  (przy zabiegu będzie narkoza dłuższa niż przy nakłuciach a z powodu kaszlu mogłoby dojść do niebezpiecznego skurczu - o ile dobrze rozumiem) i  nie przyjęli nas do szpitala. Szkoda. Fajnie byłoby mieć to już za sobą.
Mam zadzwonić do szpitala wtedy, kiedy Maciek nie będzie miał żadnego kaszlu ani kataru. Nie wiem kiedy to będzie, bo on czasami pokasłuje tydzień, dwa, lub dłużej  a kiedy jest badany przez lekarza niczego nie da się znaleźć (tzn. osłuchowo jest czysty, nie ma problemów z gardłem, gorączki ani innych objawów infekcji). Cóż, poczekamy. Może uda się w nadchodzącym tygodniu? Na razie robimy inhalacje. Maciuś dostaje leki zalecone przez alergologa do stałego przyjmowania. I czekamy. Maciek ciągle jeszcze pokasłuje, ale niedużo. Wygląda i zachowuje się jak zupełnie zdrowe dziecko. Razem z Kubą szaleją, biegają, wygłupiają się ...
Więc może uda się po niedzieli? Trzymajcie kciuki.

3 komentarze:

  1. trzymamy trzymamy! bądźcie dzielni.

    pozdrawiam
    ania
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i my trzymamy,wszyscy od Gabrysia...pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj nie martwcie sie bzdurkami! Super, ze u was wszystko dobrze, zabieg sie nieco przesunie - no i fajnie. To pestka w porownaniu z tym, co przeszliscie. A niech sobie pokasluje, dzieci czesto tak maja. Moze macie za sucho? Niewazne. Najwazniejsze, ze Macius znowu jest wesoly, radosny i szczesliwy. Ze nie musi lezec w szpitalu, ze ma normalne dziecinstwo.
    Bardzo sie z tego ciesze i wiem, ze teraz juz bedzie tylko lepiej.
    Pozdrawiam
    ula

    OdpowiedzUsuń