poniedziałek, 30 maja 2011

Truskawkowo.

Nasza ulubiona pora roku. Kochamy truskawki, chłopcy mogliby je jeść kilka razy dziennie, domagają się kolejnych dokładek, właściwie żadna ilość ich nie satysfakcjonuje...Gdyby z takim samym apetytem i entuzjazmem zjadali mięso i gotowane warzywa...

U nas - dobrze. Właściwie nie wiem, co Wam napisać, bo wszystko jest takie - zwyczajne, powtarzalne, normalne (fantastyczne!). Wyniki Maciek ma dobre, choć wątroba oczywiście czasami szwankuje - co jest w naszym przypadku niestety swego rodzaju normą. Chemia tak na Maćka działa, i tyle. Na szczęście więcej już za nami niż przed nami - mija właśnie 52 tydzień  (rok!) leczenia podtrzymującego. Całe leczenie trwa 74 tygodnie, doliczyć do tego trzeba jeszcze wszystkie dni, kiedy chemia była odstawiona. Czyli - mam nadzieję - skończymy w tym roku. Oby jak najszybciej - marzę o czasie, kiedy nie trzeba będzie podawać Maćkowi chemii. Wiem oczywiście że trzeba, i już. I pewnie ten czas minie bardzo szybko, nie wiadomo kiedy. Potem będę tu pisywać raz na kilka miesięcy. Może zajrzy tu ktoś, kto jest na początku tej koszmarnie trudnej drogi i pomyśli - tak jak ja dwa lata temu, czytając czyjegoś bloga - że jest jakieś "później", "potem", że są dobre zakończenia.
Mam też nadzieję, że moja paranoja osłabnie - co jakiś czas zdarzają się takie chwile, kiedy coś w wynikach albo zachowaniu Maćka wydaje mi się niepokojące, podejrzane i wtedy - nie mogę spać, zamartwiam się, denerwuję, piję litrami herbatkę z melisy...  Na szczęście Pani Doktor rozwiewa moje niepokoje, sprowadza na ziemię - co ja bym zrobiła, gdyby nie dało się do niej zadzwonić?

Swoją drogą byliśmy dzisiaj w szpitalnej przychodni na wizycie kontrolnej. Wszystko jest dobrze. Maciek znowu urósł  (to pewnie dzięki truskawkom :-) )- ma teraz 103 cm.

Na koniec kilka fotek. Miłość do dinozaurów ciągle trwa.




A weekend majowy był piękny, wiosenny, zielony.... I biały. Też.





Pozdrawiam. Trzymajcie się.

3 komentarze:

  1. Kasiu, ciesze sie bardzo ze u Was tak zwyczajnie i normalnie. Z Mackowych 103 cm tez sie ciesze.:-) No i ze jeszcze 4 miesiace i zakonczycie chemie. Zycze wszystkiego dobrego, a chlopcom nieustajacego apetytu na truskawki - niech jedza na zdrowie!:-).
    Fajne zdjecia! Czy to Wasze okolice - te pola?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewelina, ta przestrzeń pełna rzepaku to pola pod Wrocławiem, dokładniej mówiąc miejscowość Malin. Pole ogromne, prawda? Pozdrawiam Waszą czwórkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Głęboko wierzę że ta długa twoja nieobecność jest oznaką powrotu do normalności,zwykłych dni bez źadnych przykrych niespodzianek

    OdpowiedzUsuń